Home

Szampan

Barbier-Louvet – moje odkrycie ostatniego roku

Odkrycie czasu pandemii

Ponieważ w swoim życiu wypiłam dużo więcej szampanów niż niejedna osoba w Polsce, postanowiłam się z Wami od czasu do czasu dzielić opowieścią o winach, które szczególnie przypadają mi do gustu. Ostatnio moją pasją są szampany od Barbier-Louvet.

Jestem tym bardzo zaskoczona, bo moją miłością są w większości wina pochodzące z Côte de Blanc, ale coraz częściej odnajduję dużą radość w niektórych domach szampańskich z okolic Montagne de Reims. Zagłębienie się w historię tego domu szampańskiego w Polsce to wynik mojej nudy związanej z covidem i brak możliwości podróżowania.

Ponieważ szukałam nowych szampańskich odkryć, a dużo dowiedziałam się o tym producencie od znawców szampanów na świecie, postanowiłam skontaktować się z nim i zobaczyć, co mogę znaleźć w jego butelkach. Na początku moją miłością został Cuvée d'Ensemble Prestige Grand Cru, zbudowany z win pochodzących z Grand Cru, takich jak: Bouzy, Ay i Louvois, ale od jakiegoś już czasu nie mogę pozbyć się wrażenia, że podstawa wszystkich tych szampanów tak mnie rozpieszcza i przenosi w takie wymiary przyjemności zmysłów węchu i smaku, że po prostu nie sięgam już po nic innego. 

Nim jednak opiszę Wam samo wino, powiem Wam trochę o tym, kto stoi za tymi trunkami i ich sukcesem.

Historia Barbier-Louvet

Założycielem domu szampańskiego był Théophile Blondel. W 1835 roku kupił on i zasadził pierwsze winorośla – niektóre z nich rosną do dziś. Od tamtej pory wiedza o winie, ziemi i szczepach przekazywana jest z pokolenia na pokolenie. W 1970 roku dom szampański zyskał swoją obecną nazwę Barbier-Louvet, od dwóch nazwisk: Barbier, który jest przodkiem Théophile Blondel, oraz jego przyszłej żony, której nazwisko rodowe to Louvet.

W 2007 na czele domu stanęli potomkowie tej pary: córka Céline Barbier Poulain i syn David Barbier (swoją drogą – Céline jest tak wspaniałą i kontaktową kobietą, że aż miło się z nią pracuje. Jeśli ktoś z Was pracował z Francuzami z Szampanii, to wie, że to nie jest ani codzienność, ani normalny stan rzeczy). 

Wracając do opowieści, dom szampański Barbier-Louvet jest dziś doskonałym przykładem rodzinnego, niezależnego i niezwykle cenionego producenta szampana, który ma swoich wielbicieli na całym świecie. Głównym rynkiem sprzedaży tych szampanów są Stany Zjednoczone i Azja. Mam nadzieję, że niedługo też i Polska. 

Siedzibą domu szampańskiego jest Tauxières-Mutry – wioska usytuowana między Ay a Bouzy. Winnice domu Barbier-Louvet zajmują prawie 7 ha i usytuowane są w samym sercu Montagne de Reims w Grand Cru i Premier Cru. Dzięki kredowemu podłożu wina cechują się subtelnością i złożonością aromatów, a sąsiedztwo lasu zapewnia właściwą regulację termiczną winnic. Tutejsze wina wyróżniają się intensywnością owocu, dojrzałością i elegancją. 

Dom szampański Barbier-Louvet jest certyfikowany jako Récoltant Manipulant. Znaczy to, że szampany są tworzone tylko i wyłącznie z winogron uprawianych przez tę rodzinę na ziemiach, które do niej należą. Dodatkowo mają certyfikację HVE, co oznacza, że wina są produkowane z poszanowaniem środowiska naturalnego. 

O szampanie słów kilka

Szampany od Barbier-Louvet są doceniane i otrzymują medale za jakość na całym świecie. Szampan Héritage de Serge Premier Cru – moja ostatnia miłość – otrzymał w tym roku srebrny medal Decantera (ja zakochałam się w nim przed tym, jak otrzymał medal, więc potwierdziło to tylko, że nie mam najgorszego gustu, jeśli chodzi o szampany 😊). 

Szampan ten jest zbudowany w 100% z Pinot Noir, z którego słynie Montagne de Reims. Winogrona do jego produkcji pochodzą w 99% z zasadzeń w Bouzy – wioski, która należy do jednego z 17 Grand Cru w Szampanii. Posiada on jednak 1% wina z wioski Tauxières-Mutry należącej do Premier Cru i dlatego jest klasyfikowany jako szampan Premier Cru. Do blandu tego szampana użyto 40% win z rezerwy, co daje mu dużą dojrzałość i subtelność bąbli, jakie mamy w kieliszku. 

Héritage de Serge Premier Cru dojrzewa na osadzie 24 miesiące, dzięki czemu ma piękny słomkowy kolor i nuty zapachu pieczonego jabłka, żółtej brzoskwini, tostów i migdałów. W smaku zadowoli każdego fana Pinot Noir. Jest niezwykle dobrze zbalansowany i ma piękny długi finisz.

Ponieważ obiecałam Wam, że będę podpowiadała, z czym możecie łączyć foodparingowo szampany, tego serwowałabym jako aperitif z delikatnym drobiem lub twardymi serami

Ja daję temu szampanowi ocenę 10/10, jeśli chodzi o stosunek jakości do ceny. Moim zdaniem jego konkurenci są daleko w tyle. Jeśli chodzi o pochodzenie – cóż lepszych parceli niż parcele w Bozuy nie ma na całym świecie. Jeśli chodzi o usta, nos i całość sommelierskiej oceny tego szampana, po prostu jest boski – nie pozostaje więc nic innego, jak go spróbować. Czekam na Wasze oceny i wrażenia na temat tego wina w komentarzach. :)

0
Pinotage z Nowego Świata
Mazowiecka Toskania – czyli z wizytą w Dwórznie